Start Ciekawostki historyczne ORP ORZEŁ INTERNOWANIE

INTERNOWANIE ORP ORZEŁ

Na skutek decyzji dowódcy ORP Orzeł  kmdr. Kłoczowskiego

okręt opuścił wyznaczony mu rejon patrolowania i udał się w kierunku Estonii.Nie mam zamiaru roztrząsać słuszności decyzji oficera. W mojej opinii Kłoczkowski był najlepszym podwodnikiem w polskie flocie, ale tylko wyłącznie wczasach pokoju. W momencie wybuchu wojny zesrał się ze strachu, i unikał walki symulując chorobę. Istnieje jeszcze drugi wątek podczas budowy Orła w Holandii Kłoczkowski miał romans z prostytutką ( informacja potwierdzona, przez E Pławskiego), ujawnienie tego faktu w tamtych czasach skutkowałyby natychmiastowym usunięciem Kłocza z wojska. Pójdźmy w rozważaniach dalej- jeżeli w sprawę umoczenia Kłoczkowskiego w romans s prostytutką, maczała paluchy czynnie i prężnie działająca w Holandii agentura Abwery, która intensywnie działała wokoło budowy obu polskich torpedowców podwodnych -znany przykład to sprawa z ORP Sęp.) to można zorientować się, skąd nagle u kmdr Kłoczkowskiego pojawiły się sympatie proniemieckie, zauważone przez niektórych oficerów dywizjonu min przez kmdr. Pławskiego,  również  ewidentne unikanie walki i wyprowadzenie okrętu poza obszar wojny do kraju, który w ogóle nie był brany pod uwagę przez Kierownictwo MW jako kraj internowania. Duży błąd leży po stronie dowództwa, w obliczu nadchodzącego konfliktu powinni zmienić dowódców okrętów podwodnych ze starych ( Kłoczowski, Grochowski, Żebrowski Salomon) mniej bojowych pierników, na młodych bardziej operatywnych. W przypadku Kłocza, wbrew jego woli zmieniono mu zastępcę na Kpt J Grudzińskiego. Grudziński był oficerem 'dwójki"brał udział w uprowadzenie Sępa, i możliwe, ze  nominowany na zastępcę dowódcy Orła, miał " patrzeć na łapy" niepewnemu Kłoczkowskiemu .

 Kłoczkowski Henryk bratanek admirała Wacława Kłoczkowskiego. Niewątpliwie stanowisko stryja ułatwiało karierę Kłocza w Marynarce Wojennej

Co przemawia za za faktem udawania choroby przez Kocza, nie przyjmował żadnych posiłków, a jednocześnie starsi bosmani ( Kotecki, Gwiaździński, Foterek) potajemnie dokarmiali go w kabinie, miał kłopoty z poruszanie się, zawroty głowy, w momencie rozmów z Estończykami na redzie Tallinna jakby zapomniał się biegał żwawo po pokładzie, krzyczał, i był pobudzony. Udając się do lekarza, nie znając jego diagnozy zabrał swój cały dobytek, jakby wiedział, ze już nie wróci na Orła. Moim zdaniem Kłoczowski stchórzył, albo zdradził.

14, września o 21.30 ORP Orzeł  stanął na kotwicy na redzie Tallina

 

Powyżej  ORP Orzeł na redzie Tallina  zdjęcie robione z Estońskiej motorówki

 


Słynne , każdemu znane zdjęcie Do Orła podpłynęła motorówka portowa MP nr 10 na której pokładzie był komendant portu wojennego Tallin ppor Mihkel Kovamees. Którego zadaniem było ustalenie jaki to okręt i cel jego pobytu, oficer estoński nie posiadał pełnomocnictw, do podejmowania żadnych decyzji związanych z Orłem. Przyjął do wiadomości wyjaśnienie Kłoczkowskiego , że powodem zamiaru wejścia do neutralnego portu było wyokrętowania chorych członków załogi , oraz naprawa cylindra kompresora.

 

Rarytas nieznane zdjęcie Orła w redy Tallina przy burcie estońska motorówka z marynarzami.

Ok. godz 02.00  do Orła podpłynęła kolejny raz motorówka Estońska z uzbrojonymi marynarzami, którzy nieoczekiwanie zaczęli przeskakiwać na zewnętrzne  balasty Orła, usiłując dostać się na pokład. Koczkowski szarpnął okrętem „cała naprzód” w rezultacie, czego intruzi powpadali do wody, jednocześnie Orzeł wycelował lufę działa w kierunku motorówki,  Wg wspomnień por Piaseckiego,  Kłoczkowski zawahał się jakby zamierzał odpłynąć, ale w ostateczności zrezygnował z tego zamiar. Na sugestię por Piaseckiego, ze trzeba wiać, Kłocz  "wyprostował" naszego bojowego oficera stwierdzeniem, ze jeszcze on tu dowodzi i nie dopuści do żadnych incydentów.

 

 

 

  ppor Mihkel Kovamees tan oficer  rozmawiał z Kłoczkowskim na redzie Tallina

 

 to była ta motorówka MP 10 na jej pokładzie był oficer i 10 uzbrojonych marynarzy estońskich.

 Jeszcze inne ujęcie tej samej motorówki.

Ok. 03.00 w pobliżu Orła pojawiła się kanonierka Laine, i uniemożliwiła naszemu okrętowi ucieczkę, ( S Biskupskiego, opisujący dzieje Okrętu na podstawie oświadczeń mim F Prządaka napisał wówczas ) por Piasecki i kpt, Grudziński, zaniepokojeni sytuacją, nerwowo spacerowali po pokładzie Orła, wówczas A Piasecki na głos wykrzyknął " Ja zwiewam, nie będę im tłukł kamieni!!!!! ", jak prorocze to były słowa, miała okazać niedaleka przyszłość.

 

  fota kanonierki Laine.

H Kłoczkowski, i M Morski na pokładzie motorówki MP Nr, 10 udają się na ląd do lekarza. Kłoczkowski już nie wraca na Orła  Natomiast 08.00 ppor. M. Mokrski ok. godz.  08.00 wrócił na nasz okręt. Ok. godz, 11.20  do Orła podpływa kolejny okręt estoński torpedowiec Sulev ( Silev)

torpedowiec Sulev 

Ok. 11.30- dnia 15.09 39 r do stojącego na redzie Orłą dopłynął kmdr, ppor Johannes Santpank flagowy oficer Estońskiej Marynarki Wojennej i wręczył Kpt. Gruzińskiemu  pismo o internowaniu.

 

  kmdr, ppor Johannes Santpank to on dostarczył kpt Grudzińskiemu decyzję o internowaniu ORP Orzeł

 Kpt Grudziński odmówił poleceniu oficera Estońskiego, żeby wprowadził internowanego Orła do portu.  Wobec tego 12.00 dnia 15.09 39 holowniki zaholowały internowany okręt do basenu  Orła przycumowano prawą burtą do nabrzeża  przy warsztacie  minowo- torpedowym. Polacy nie udzielili najmniejszej pomocy podczas wprowadzaniu Orła do portu i cumowaniu go, co widać na poniższym zdjęciu.


ORP Orzeł po internowaniu holowany ( widoczna cuma z dziobu) do nabrzeżna minowego w Tallińskim porcie, celem rozbrojenia. Z tyłu w tle wydać kształt kanonierki estońskiej Laine, która odegrała znaczną rolę w trakcie internowania naszego okręt. Załoga Orła stoi na pokładzie i w kiosku, 

 Ta sama fotka powiększona widać w dali kanonierkę Laine, oraz stojącą załogę Orła, ręce w kieszeniach bez emocji, nie angażująca się w manewr cumowania okrętu. Rozpoczęto rozbrajanie okrętu. A w tym wyładowywanie torped z sekcji rufowej i aparatów obracalnych  Załoga Orła zeszła do łaźni i została zbadana przez lekarza, Lekarz wyokrętował jednego członka załogi do Szpitala.

 

żródło[url=http://kresy-siberia.org/hom/element/mateusz-prociak-collection/polski-mateusz-prociak-collection/?lang=pl]Mateusz Prociak-kolekcja zdjęć PMW[/url])

dnia 17.09 39 ,  w niedzielę przy pomocy holownika obrócono Orła lewą burtą do nabrzeża, żeby dziobowy luk załadunku torped znalazł się w zasięgu dźwigu torpedowego. na focie ORP Orzeł podczas rozbrajanie , usuwania torped z wyrzutni dziobowych.

CIEKAWA SPRAWA! !!  Proszę zwrócić uwagę na pewien fakt, Widoczny jest żurawik torpedowy, natomiast brak jest wyciąganej torpedy na widocznym stelażu załadunkowym. Grupka ludzi na pokładzie, zamiast pracować przy luku torpedowym zgromadzona jest przy dziale i jakby oglądała linkę zwisającą z żurawika. Na szczycie kiosku Orła  ( na tle wysokiego komina) widoczny jest oficer , który wysunął się na krawędź kiosku, ( normalnie stojąc na podeście oficerskim sylwetka wystaje ok. 50 cm ponad okno, właz górny kiosku, co widoczne jest na drugiej sylwetce w kioski)( może por Piasecki?)i pochyla się w kierunku w/w grupki marynarzy na pokładzie, przy obudowie działa, jakby coś też oglądał. Czyżby fotka przedstawiała ów historyczny moment, gdy na znak por Piaseckiego, mat F. Prządak i mat P. Giełdoń, przeciął linkę załadunkową torped????  Powodując tym samym wstrzymanie wyładunek torped???? Nowej nie znaleziono, a ponieważ była niedziela odłożono dalsze prace do poniedziałku. Również pozostałe prace mające na celu unieruchomić Orła takie jak, rozłączenie wałów napędowych, demontaż żyrokompasu, wypompowanie oleju i ropy były skutecznie sabotowanie przez załogę Orła. Jeden z Bosmanów  W. Narkiewicz ( Bim) pływał bączkiem po wodach portu łowiąc ryby a w rzeczywistości dokonywał pomiarów głębokości`na trasie ucieczki, Bosmani J. Olejnik ( bokser) i I. Świebocki  wyszli na przepustki i popijając z marynarzami Estońskimi ustalali przepisy, zasady panujące w porcie, na okrętach,  oraz szereg innych  wiadomości ważnych dla ucieczki, min tą, ze  kanonierki estońskie posiadały napęd parowy i uzyskanie przez nie gotowości do wyjścia w morze wymagało 45-50 min czasu. Ponadto nadpiłowano cumy stalowe łączące Orła z kanonierką Laine i nabrzeżem

 

 

 Warta Estończyków w miejscu internowania Orła

 Ten sam budynek widziany z drugiej stron. Po przeciwnej stronie był basen minowy, gdzie stał ORP Orzeł

 Inna część tego samego budynku. Najprawdopodobniej w tym miejscu dawniej istniała brama wejściowa do portu i tędy nasi marynarze

wychodzili na przepustki.

 

 

 Odręczny rysunek por Mokrskiego przedstawiający sytuacją w porcie Tallin

Ucieczka naszego okrętu nastąpiła dnia 18.09 39 ok godz 02.00, obezwładniono wartowników, Polacy zrobili zwarcie w instalacji elektrycznej portu i w ciemnościach ORP Orzeł odbił od nabrzeża. Obchodząc dużym łukiem kamienistą mieliznę( wykreśloną przez bosmana  W Narkiewicza kierował się w stronę lewego wyjścia z portu. Inercja  okrętu była tak wielka, ze Orzeł, po ominięciu  nie przeszkody po prawej burcie nie wykręcił i zaklinował się na falochronie zachodniej główki  wyjściowej.

 Ten sam widok z satelity

 To samo ujęcie od strony morza, słynnej kamienistej mielizny już nie ma w porcie

 Estończycy twierdzą, ze dyżurni na Torpedowcu Sulev ( Silev) zauważyli ucieczkę Orła wycelowano w nasz okręt działo dziobowe kal 75 mm w momencie, gdy unieruchomiony Orzeł zawisł na zachodnim falochronie portu, odległość strzału wynosiła 650 m, przy tym kalibrze, nieruchomy okręt byłby łatwym celem. Brak rozkazu otwarcia ognia, na szczęście było spowodowane brakiem stanowczości oficera dyżurnego portu. Aczkolwiek ostrzelano Orła z KM-ów z posterunków portowych.

Właśnie to działo torpedowca Sulev ( Silev) było skierowane i gotowe do strzału do unieruchomionego na falochronie Orła dystans 650 m nie dawałby szans naszemu Orłowi. Co ciekawe na tym zdjęciu „Sulev” stoi w tym samym miejscu co podczas ucieczki Orła  ( widoczny za rufę fragment komina)

ORP Orzeł zatopił część balastów rufowych, przełączył diesle na wsteczny bieg, , dzięki temu zsunął się z ostrogi falochronu. Następnie  Orzeł wydostał się na redę portu i dalej na pełne morze. Baterie artylerii  estońskie kal. 130 mm i 152 mm, otworzyły ogień, w tym pociski z baterii nr 3 padały dość blisko okrętu ponieważ głębokość wynosiła ponad 30 m Orzeł zanurzył się i rozpoczął drugą fazę ucieczki na wolność. Fakt wejścia na falochron był krytykowany przez niektórych starych członków załogi Orłą, wpatrzonych w Kłoczkowskiego, jak i przez niektórych domorosłych znawców, udzielających się na różnych forach tematycznych. Uważam, ze samo wyjście tak dużym okrętem, z obcego portu, w nocy, bez holownika, do tego mając na kursie ową nieszczęsną mielizną, jest wielkim sukcesem. Ponadto wiadome jest ze Kłoczowski nienawidził Grudzińskiego, nie uczył  go manewrowania Orłem, i nie pozwalał mu na jakiekolwiek samodzielne manewry okrętem; Tak, ze tym bardziej czapka z głowy dla umiejętności nowego dowódcy ORP Orzeł.

  Pociski z tego działa 130 mm zaczęły padać w pobliży Orła zmusiły go do zanurzenia się

 Po ucieczce Orła w Tallinie pozostało 2 członków jego załogi Dowódca kmdr Kłoczkowski, i sanitariusz mat Barwiński. Oficer wylądował w obozie jenieckim w  Kozielsku gdzie pozostali współwięźniowie, odcięli się od niego za jawne poglądy pro-sowieckie. Kłoczkowski starał się dostać do Anglii, i odzyskać szacunek i stanowisko, KMW odcięło się od tego tchórza powołało sąd, który uznał go winnym i skazał na najłagodniejszy w warunkach wojny wyrok, -wydalenie z wojska i degradacja do stopnia marynarza, Ja uważam, ze dla Kłoczkowskiego  powinna być czapa, ale widocznie teść Kłocza- kmdr Zajączkowski (b. d-ca Flotylli Pińskiej, nazywany książę Polesia) miał długie ręce i pomógł gadowi.

Obrońcy Koczkowskiego, udowadniają, ze później gość się zrehabilitował, pływając na transportowcu amunicji i samodzielnie wprowadził frachtowie do portu podczas straszliwego sztormu, czego nie chciał się podjąć pilot, kapitan, ani żaden oficer. Pytanie, kto pozwoliłby, nie znanemu członkowi załogi ( raczej nie wiedzieli, ze to zdegradowany za tchórzostwo polski oficer ) nie znającemu jęz., angielskiego złapać za ster i wejść do portu statkiem, którego właściwości nautycznych, ani manewrowości  Kłocz nie znał. Nie wierze w tę opowieść, jak też i tą, ze Kłocz zamierzał uciec ze szpitala w Tallinie ukraść łódź i dostać się na czekający na niego w pobliżu okręt.

Skąd zakładam, ze Kłoczkowski nie znał jęz. angielskiego.?? Ppor Mihkel Kovamees rozpoczął rozmowę z nim na redzie Tallina po angielski, Kłocz przeszedł na rosyjski. Dalsza rozmowa, jak i następne prowadzone były w języku rosyjskim.

Dla mnie Kłoczowski to tchórz i zdrajca, pyszałkowaty bufon zapatrzony w swoją wielkość.

zmarł w USA  1 miesiąc i 1 dzień po moich urodzinach

 Natomiast Ci którzy uciekli z niewoli,  żeby Orzeł nie wpadł w łapy sowietów,  by dalej walczyć ,to Polacy godny najwyższego szacunku

 CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM ORP ORZEŁ!!!!